Aktualności
Ksiunżki żech nie czytał,

 ...ale chyba bedzie cza, a gorol Ślonzoka nigdy nie zrozumie, i ktoś kto ni żył w czasach jak Ślonsk  był gnembiony tyż tego nie zrozumie.* Warto jednak spróbować...

 Kazimierz Kutz, reżyser, niedawno wydał swoją pierwszą powieść, rzekomo pisaną przez 40 lat. Podobnie jak jego filmy, zwłaszcza trylogia śląska, również książka dotyczy tamtych terenów, z których się wywodzi i, jak się okazuje, które mają silną pozycję w jego świadomości. Konstytuują postrzeganie Polski i małej ojczyzny, kształtują pokolenia składające się z wielobarwnych postaci - Ślązaków z krwi i kości, dziwaków i bohaterów rodzinnych legend.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jaka jest ta powieść. Jedni Klubowicze mówili, że „Piątą stronę świata" wręcz połknęli, innych nic w niej nie „porwało" i albo zarzucili lekturę, albo w trudzie dobrnęli do końca. Rację mieli z pewnością ci ostatni, którzy dali autorowi szansę i, jak wynika z relacji, nie pożałowali. Czasem warto włożyć wysiłek, by mieć ogląd całości i wtedy, już z czystym sumieniem wyrokować o wartości książki.

Początek trochę odpycha, jeśli, nie będąc Ślązakiem, nijak nie rozumie się treści typu: „Odbiył mi dekel, chyba mom ptoka i niy wiym, jak pisze się książka. Ida na to, ale niy byda chcioł nikogo zbawić ani za dużo fanzolić o złym losie. Łon, tyn los, jeździ po swoich szynach i mogymy mu kole rzici luft plompać". Jeśli poprzestało się na kilku takich, nie oszukujmy się, mało zachęcających stronach lub nie zdążyło się zorientować w całej gamie postaci i w pozornym chaosie narracji, można żałować czasu, czy wydanych pieniędzy. Jeden z forumowiczów napisał: „...szkoda kasy na takie badziewo - Panie KUC** kupiłem tę książkę wydałem prawie 50 zł z przesyłką, miałem nadzieję, że jest to coś ciekawego [...] ale się doszczętnie rozczarowałem, to jakieś bredzenie w obłokach [...] Skacze Pan z tematu na temat, jakieś dyrdymały nie trzymające się kupy. A miałem nadzieję, że jest to rzeczywiście epopeja Śląska poukładana w jakiś chronologiczny porządek a tu o jakiś mordercach latających tasakiem [...] szkoda słów [...] Panie KUC kompletna porażka- pisanie nie jest, tak jak i polityka, Pańską mocną stroną, może jednak lepiej usiąść na ryczce zakurzyć fajkę posłuchać kanarka lub pokarmić króliki lub gołębie pocztowe i dać sobie spokój i nie kompromitować nas Ślązaków. Życzę zdrowia - Śląski katolik któremu pokazał Pan wypiętą 4 litery (chętnie bym ten niewypał Panu odesłał do kolekcji !!!)..." Ktoś inny dodał: „to nie żaden debiut i nie żadna powieść. Kutz jak zwykle opisuje ciekawych ludzi, których zna, czy o których słyszał. Porównania z dwoma największymi powieściami stulecia nie sposób komentować, pachnie to po prostu reklamą na kilometr. Czemu od razu nie porównać Kutza do Szekspira , po co fatygować Marqueza czy Grassa. W wypadku, gdyby się autor uparł określając swoje „dzieło" jako powieść, byłby to kliniczny przypadek grafomanii."

Z drugiej strony rację mają i ci zachwyceni: „Furt dobro ksiunżka o Czornym Ślunsku i jego dziejach. Jo lubia filmy pana Kutza i ksiunżka zaś mi sie podobo!". „Jestem ze Śląska, więc podeszłam do tej książki z wielkim sentymentem. Podoba mi się obraz rzeczywistości w niej przedstawiony, nie wyidealizowany, choć z pewnością pełen swoistej magii. Piękno przeplata się z brzydotą, przyziemność z wzniosłością, a smutek ze szczęściem. Nie ma tam czarno-białych stwierdzeń, choć z pewnością jest wiele szarości. Piąta strona świata nie jest powieścią łatwą, ale na pewno wartą tego, by się z nią zmierzyć. No i dowiedzieć się, o czym wszyscy tak dysputują". Bialscy bywalcy Dyskusyjnego Klubu Książki z terenami opisywanymi przez K. Kutza mają niewiele wspólnego, a w większości przychylają się do zachwytów. Nielicznych niezadowolonych można usprawiedliwić tym, że książka, tak jak Śląsk, pełna jest sprzeczności, których ogarnięcie wymaga sporo cierpliwości. Na pewno procentuje zamknięcie jej na ostatniej stronie, ale ostatecznie nie ma co się zmuszać i w zamian poświęcić uwagę innym powieściom. Poczytano, podyskutowano, wyrobiono sobie opinię i właściwie zaliczono czerwcowe spotkanie DKK do udanych.

Pora rozpoczynać nową pozycję zaplanowaną do dyskusji. Jest nią najnowsza książka Erica - Emanuela Schmitta pt. „Ulisses z Bagdadu". Miło nam poinformować, iż w tym roku Klubowicze odczuwają tak ogromny głód literatury i dyskutowania o niej, że nie chcieli zwyczajowej wakacyjnej przerwy! Zapraszamy zatem wszystkich, nie tylko tych głodnych słowa, 19 lipca 2010, na godzinę 16.

------------------------------------------------

*Wszystkie wypowiedzi, oprócz jednego fragmentu z „Piątej strony świata", pochodzą z forów internetowych, poświęconych tejże powieści.

**Mówi się, że właśnie taką formę miało pierwotnie nazwisko autora, zaś zniemczoną formę zaczął stosować on sam.

 

 

Opublikował: Wypożyczalnia, dnia 22.06.2010 r.