Jak często czytasz książki?
Rozmaite końce świata bywały...
Literatura obfituje w pokrzepiające, symboliczne lub traumatyczne opisy końców świata. Nie bez powodu również w życiu nader często używa się tego sformułowania, bo końcem świata bywa chyba zbyt wiele zdarzeń. Co jednak nazwać dniem przed końcem świata? Tego chyba dotychczas nie było. A może jest cały czas?
Literackie końce świata są bardzo różnorodne*:
| Od przepowiedni apokaliptycznych, w które współczesny człowiek nadal wierzy… | ![]() |
|
|
Poprzez podróże w nieznane regiony... | ![]() |
| symboliczne opowieści dla młodszych... | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
| nietuzinkowe powieści dla nieco starszych... | ![]() |
![]() |
|
i powieści z życia wzięte, gdzie on zabiera ją… na koniec świata… | ![]() |
| po klasykę literatury historycznej pięknej i ... praktycznej | ![]() |
![]() |
Jednak Aleksander Jurewicz - bohater marcowego spotkania autorskiego w Bibliotece, omawiany też ostatnio w Dyskusyjnym Klubie Książki, proponuje rzecz dużo bardziej frapującą - dzień przed końcem, pojmowanym jako katastrofa, pustka, niedowierzanie. Michał Bułhakow powiedział, iż oczywiste, że „człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie." (Mistrz i Małgorzata) Tak też odchodzą nasi bliscy i bliscy w książkach Jurewicza. To specyficzny rodzaj zaskoczenia - zostają rzeczy, miejsca jeszcze trwają, ale przeszłość zaczyna wdzierać się do sposobu myślenia o drogiej osobie. Mimo tylu starań, nie udaje się uchronić od tego cierpienia. „Nie mogłem sobie przypomnieć [...] od kiedy zacząłem nasłuchiwać, czy ojciec zasnął i czy oddycha przez sen. Podsłuchiwanie śpiącego ojca stało się rodzajem jakiejś obsesji [...] A on umarł we śnie i nie upilnowałem ojca od śmierci." (Dzień, przed końcem świata, s. 56-57)
Sporo w ostatnim czasie powstało książek pełnych przemyśleń po czyjejś śmierci. W kontekście tych, omawianych w Dyskusyjnym Klubie Książki, przychodzi na myśl szczególnie Raisefieber Mikołaja Łozińskiego. Książka ta była równie skondensowana i pełna poruszających treści, jak Dzień przed końcem świata. W tej ostatniej pojawiło się jednak coś nowego, co urzekło wszystkich Klubowiczów (a o taką zgodność w naszych dyskusjach niełatwo). Było to podchodzenie do śmierci z należytą powagą, ale też traktowanie jej jako naturalnej kolei rzeczy. Wszystko to autor podaje w melancholijno - poetyckiej formie i za pomocą bardzo dobrego języka. Nie jest łatwo dookreślić, czym ten dobry język jest. Może po prostu „czuje" się podczas czytania jakąś niebanalność i prostotę, której daleko do banału.
Czym więc jest ten dzień przed końcem świata? Może bolesnym oczekiwaniem, a może po prostu codziennością. Każdy dzień może stać się przedostatnim; chyba warto o tym pamiętać.
Książka zaproponowana na następny DKK to „Piąta strona świata" Kazimierza Kutza. Pierwsza powieść reżysera jakby koresponduje z powyższym opisem; również dotyczy przemijania pewnych światów i ludzi, którzy te światy wypełniali swymi niezwykłymi osobowościami. Chętnych do podyskutowania o tej, jak i innych książkach, o przemijaniu i trwaniu, zapraszamy po zaplanowaną lekturę do Wypożyczalni dla Dorosłych oraz na spotkanie 14 czerwca, na godz. 16.
----------------------------------------------------------
*Wszystkie wymienione tytuły dostępne są w MBP.
** Tytuł powyższego tekstu jest parafrazą myśli przewodniej
wiersza Jana Twardowskiego. Jego Rozmaite
zdjęcia z Krzyża... to również jednostkowe końce świata.












